Trwa walka z reklamowymi maszkarami. Droga jednak daleka…

Trwa walka z reklamowymi maszkarami. Droga jednak daleka…

24 września 2019 0 przez Głos Szczecina

Minęło już kilka lat od wprowadzenia tzw. ustawy krajobrazowej, która miała raz na zawsze skończyć z brzydotą reklamową w polskich miastach, miasteczkach i wsiach. Nie wiemy, jak Ty, ale my nie odnieśliśmy wrażenia, że cokolwiek się zmieniło. Pewnie dlatego poszczególne samorządy wprowadzają własne przepisy, które mają przyspieszyć proces odsłaniania miejskich przestrzeni spod grubej warstwy plakatów, bannerów i tandetnych neonów. Nie będzie to jednak proces ani łatwy, ani szybki.

Pierwsze efekty już są

Chlubnym przykładem na to, że da się coś zrobić ze szpetotą reklamową, jest Sopot. W tym kurorcie od pewnego czasu obowiązuje lokalna uchwała krajobrazowa, na mocy której z przestrzeni miasta są usuwane reklamy wielkoformatowe niespełniające zapisów dokumentu. Określa on m.in., na jakich budynkach można umieszczać reklamy, jaka może być ich maksymalna wielkość oraz jakie standardy estetyczne powinny spełniać.

Trzeba oddać Sopotowi, że uchwała krajobrazowa nie okazała się być martwym dokumentem prawnym. Pozytywne skutki jej uchwalenia są widoczne gołym okiem. Na duży plus trzeba też zapisać władzom Sopotu to, że postawiły one na współpracę z producentami reklam. Do trójmiejskich agencji reklamowych (w tym do Soluma Interactive) trafiły pisma informujące o wprowadzeniu nowych przepisów, z wyszczególnieniem najważniejszych zasad, do których trzeba się stosować. To bardzo ułatwia planowanie kampanii na rzecz klientów.

Inne miasta też nie próżnują

Wprowadzenie własnych przepisów dotyczących zasad umieszczania reklam w przestrzeni publicznej zapowiadają między innymi władze Cieszyna oraz Poznania. To drugie miasto może mieć jedne z najostrzejszych wymagań w Polsce – wstępne propozycje zakładają między innymi wprowadzenie całkowitego zakazu dla dużych reklam w ścisłym centrum.

Ciekawą koncepcję wybrały władze Gdyni, które opracowały poradnik „Od strony ulicy”. Będzie on kolportowany wśród przedsiębiorców oraz zarządców nieruchomości, by zwiększyć świadomość na temat estetyki reklamowej.

Wszystko to fajnie brzmi, ale nie spodziewamy się, by w przeciągu kilku najbliższych lat w Polsce zapanował ład reklamowy. Problem jest nie tylko w miastach, ale również przy drogach. Do tego dochodzą właściciele prywatnych nieruchomości, którzy udostępniają je reklamodawcom w celach zarobkowych, niekoniecznie zwracając uwagę na wartość estetyczną czy merytoryczną przekazu umieszczonego na banerze.

Artykuł partnera serwisu.