Zakonnice źle traktowane przez księży zakończyły milczenie i wyjawiły na światło dzienne straszną prawdę!

Zakonnice źle traktowane przez księży zakończyły milczenie i wyjawiły na światło dzienne straszną prawdę!

Równouprawnienie w Kościele nie istnieje! Zakonnice traktuje się jak służące i niewolnice. Szokujące wyznania niektórych zakonnic zaskakują wszystkich, bo nigdy nie mówiono o tym tak otwarcie! Co tak naprawdę należy do ich obowiązków i czyimi są służącymi?

Traktowanie zakonnic przez księży jest karygodne i nie do opisania! Szokujące wyznania niektórych zakonnic zaskakują wszystkich, bo nigdy nie mówiono o tym tak otwarcie! Co tak naprawdę należy do ich obowiązków i czyimi są służącymi?

„Masz być pokorna, bo to jest ewangeliczne” takie niedopuszczalne słowa usłyszała jedna z zakonnic od księdza. Gdzie leży cienka granica pomiędzy pomocą a usługiwaniem? Zakonnice traktowane są przez księży jak prywatne służące i niewolnice. Mają prać, sprzątać, gotować i usługiwać księżom na każde zawołanie. Dziennik z Watykanu „L’Osservatore Romano” bije na alarm, bo siostry zakonne nie są prawnie zatrudniane, w związku z tym nie otrzymają ani umowy o pracę, ani wynagrodzenia, nie wspominając już o takich rzeczach jak prawo do emerytury, czy innych świadczeń. Pracują praktycznie za darmo, bo nie otrzymują gratyfikacji finansowych za swoją posługę. Nikt też nie zakłada, że zakonnica będzie swoją służbę Bogu wykonywać zawsze i aż do śmierci.

Jedna z byłych zakonnic, Małgorzata Niedzielska, opowiedziała jak ciężki to kawałek chleba. Podczas posługi wykazywała się starannością i pełną dyspozycyjnością, będąc w ciągłej gotowości w razie potrzeby i wezwania przez jej przełożonych. Spędzała nie raz po 16 godzin dziennie w pracy nigdy nie protestując i nie narzekając. W takim zgromadzeniu nie ma miejsca na narzekanie.

W rozmowie z TVN 24 opowiedziała mniej więcej o harmonogramie swojego dnia. Każdy dzień rozpoczynała skoro świt o 5:00 rano. Pierwsze 30 minut po przebudzeniu spędzała na modlitwach brewierzowych, kolejne pół godziny na rozmyślaniu, a na koniec poranka pół godzinna msza. Często już bez śniadania pospiesznie wyjeżdżała do franciszkanów, z inną siostrą zakonną, do pracy w kuchni, gdzie obowiązków było nie mało. Na sam początek sprzątanie naczyń po śniadaniu wszystkich zakonników. Kolejno gotowanie obiadu dla aż 120 osób, które wiązało się z tachaniem ogromnych i ciężkich kotłów. Żadnych taryf ulgowych, a bóle pleców i kręgosłupa nie były żadnym wytłumaczeniem.

Wszystko dla Boga, cały ten ból i noszenie ciężkich rzeczy. Dlatego żadna z nich nie protestowała i skromnie wszystkie znosiły warunki swojej pracy. Raz Niedzielskiej udało się uzyskać zgodę na masaże lecznicze w związku z nasilającymi się bólami pleców, niestety zgoda ta została cofnięta przez kolejną przełożoną. Pani Małgorzata zrezygnowała ze swojej posługi po 13 latach, bo stwierdziła, że ani jej ciało, ani dusza dłużej tego nie zniosą.

Watykan ostatnimi czasy huczy od takich rewelacji! Szczególnie po tym jak czasopismo L’Osservatore Romano” opublikowało wiele relacji sióstr zakonnych, które anonimowo opowiedziały co w ich pracy najbardziej zatruwa duszę i ciało.

Czarny rynek pracy w Kościele

Papież Franciszek nie przeszedł obojętnie obok całej sprawy i ustosunkował się do wszystkiego oficjalnie w hiszpańskiej publikacji „Dziesięć rzeczy, które papież Franciszek proponuje kobietom” autrstwa Marii Teresy Compte Grau.

„Niepokoi mnie również, że w Kościele, gdzie do roli służebnej powołany jest każdy chrześcijanin, w przypadku kobiet sprowadza się je do bardziej niewolniczej roli aniżeli prawdziwej służebności” – stwierdził papież Franciszek.

Obowiązki i praca jaką wykonują zakonnice nie jest związana z żadną umową ani prawnymi regulacjami. Z tego wynika, że wszystkie siostry pracuję na czarno. Pani Małgorzata ma udokumentowane raptem trzy lata pracy i to tylko dzięki temu, że podjęła pracę w przedszkolu, w którym byli zatrudniani również pracownicy świeccy z poza kościoła i wszystkie dokumenty w placówce musiały być zgodne z prawem i tak jak należy. Reszta jej posługi jest nieudokumentowana, a jedyną osobą, która mogłaby poświadczyć wykonywanie w tamtych latach przez nią obowiązków jest siostra przełożona.

W Kościele nie ma równouprawnienia! Były zakonnik Tadeusz Bartoś wyjaśnił to tak, że władza w Kościele jest sprawowana przez osoby, które posiadają święcenia. Niestety kobiety nie należą do tego grona, dlatego w instytucji kościelnej traktowane są jak dzieci w świetle prawa.

 

 

  1. Oburza mnie to, jednak nie dziwi wcale, bo księża to mężczyźni jak wszyscy inni i to w dodatku z takim „tradycyjnym” podejściem do kobiet i ich obowiązków. Nadal nie ma równości pomiędzy kobietami i mężczyznami tak do końca, a jak widać, są i takie skrajności, które już zupełnie nie powinny mieć miejsca.

    Odp.
  2. Kiedy w końcu w tym kraju zrobi się porządek z kościołem?! No szlag jasny mnie trafia, jak znów czytam na co księża sobie pozwalają…co ma Bóg do kościoła? Wymysł i jedna wielka sekta z Rydzykiem na czele! Niech w końcu do władzy dojdzie ktoś kto ma neutralne spojrzenie na kościół… no tak przecież wybory to też fikcja!

    Odp.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.