Kolejna śmierć po zatrzymaniu przez Policję

Kolejna śmierć po zatrzymaniu przez Policję

22 marca policjanci zatrzymali agresywnego mężczyznę pod Szczecinem. Funkcjonariusze do opanowania zagrożenia użyli tasera, a po kilku godzinach mężczyzna zmarł. Nie jest to pierwsza taka sytuacja z udziałem polskich policjantów. Sprawę kontroluje Biuro Nadzoru Wewnętrznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Rutynowa interwencja?

22 marca 2018 roku około godziny 22 w Przecławiu – niewielkiej miejscowości pod Szczecinem, dwoje policjantów podczas patrolu zatrzymało się przy przystanku autobusowym, żeby skontrolować 30-letniego mężczyznę. Zatrzymany miał stanowić zagrożenie dla innych mieszkańców, dlatego patrol postanowił zainterweniować. Jak twierdzą funkcjonariusze Policji, mężczyzna zachowywał się podejrzanie, agresywnie i wymachiwał rękami. W trakcie interwencji policjanci wyczuli od zatrzymanego woń alkoholu, a mężczyzna nie chciał się uspokoić i nie reagował na polecenia funkcjonariuszy. Jak twierdzi rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej w Szczecinie Alicja Śledziona, gdy mężczyzna „naruszył nietykalność funkcjonariuszy”, w pierwszej kolejności użyli oni siły fizycznej, żeby opanować mężczyznę, a gdy to nie przyniosło skutków, skorzystali z gazu. Gdy i ten środek zawiódł, policjanci użyli tasera(wykorzystującego energię elektryczną), a następnie doprowadzili zatrzymanego do radiowozu.

Nagła śmierć 30-latka.

Jak wynika z informacji podanych przez Policję, w samochodzie mężczyzna „poczuł się gorzej”, więc policjanci wezwali pogotowie i zaczęli udzielać mu pierwszej pomocy. Po przyjeździe karetki pogotowia, mężczyzna trafił do szpitala na Pomorzanach w Szczecinie, gdzie około godziny 4:40 zmarł. Przypadek śmierci po użyciu środka przymusu wymaga zbadania przez specjalne służby w celu wyjaśnienia, jak doszło do tego zdarzenia i czy funkcjonariusze nie przekroczyli swoich uprawnień. Szef MSWiA Joachim Brudziński zlecił kontrolę Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA, która ma wyjaśnić, czy policjanci zachowali się prawidłowo i zgodnie z przepisami. Zatrzymany mężczyzna już dwa razy był notowany przez Policję za przestępstwa przeciwko funkcjonariuszom – w 2011 roku za znieważenie policjanta, a w 2013 za utrudnianie czynności służbowych.

Pierwsze niejasności.

Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, Elżbieta Sochanowska, twierdzi coś innego, niż Policja. Według niej nie policjanci, a przypadkowy świadek udzielał pierwszej pomocy poszkodowanemu, gdy na miejsce dotarła karetka pogotowia. Kiedy wspólnie z ratownikami przywrócono krążenie, mężczyznę przewieziono do szpitala. Po zapytaniu o ten fakt Policji, rzeczniczka Alicja Śledziona przyznała, że na miejscu zdarzenia wśród świadków znalazł się lekarz, który wspólnie z policjantami zaczął wykonywać resuscytację. Te nieścisłości w relacji rzecznika Policji dodatkowo wzbudzają zainteresowanie służb i mediów. Zarówno MSWiA, Komenda Główna Policji, jak i prokuratura zapowiedziały, że dokładnie zbadają całą sprawę i sprawdzą, czy użycie gazu oraz paralizatora było konieczne i jak doszło do śmierci mężczyzny.

Kolejny błąd policjantów?

Przypomnijmy, że nie jest to pierwszy przypadek śmierci po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy Policji. W maju 2016 we Wrocławiu miała miejsce podobna sytuacja, kiedy to policjanci użyli przeciwko zatrzymanemu tasera. 25 letni Igor Stachowiak zmarł na komisariacie Policji. Działania prokuratury oraz mediów ujawniły, że wrocławscy policjanci używali paralizatora mimo tego, że mężczyzna leżał skuty kajdankami i nie sprawiał już zagrożenia, a dodatkowo używali w stosunku do 25-letniego mężczyzny wulgarnych, obelżywych słów. Co ciekawe, w trakcie składania wyjaśnień, każdy z byłych już policjantów przedstawiał odmienny, korzystny dla siebie przebieg wypadków. Według prokuratury policjanci przekroczyli uprawnienia funkcjonariuszy publicznych i znęcali się nad osobą pozbawioną wolności, jednak mimo działań rodziny poszkodowanego, nie zostali oni oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci. Mężczyznom grozi więc tylko do pięciu lat pozbawienia wolności.

Takie przypadki pokazują, że konieczne jest bliższe przyjrzenie się pracy policjantów. Nie można dopuścić do tego, żeby sytuacje takie jak na wrocławskim komisariacie się powtarzały, a policjanci czuli się bezkarni. Nie wiemy, czy sytuacja w Przecławiu była podobna, jednak nieścisłości w informacjach podawanych przez Policję mogą sugerować chęć zatajenia pewnych niewygodnych faktów.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o